O książkach, nie tylko dla dzieci. I kilka własnych słów.

czwartek, 17 maja 2012

Piraci Franka :)

Franek, 6 lat

(...) A jak już mi się znudzi,
to zostanę, zostanę, zostanę... no, kim?
To zostanę okrutnym piratem!
Nie posłucham się taty.
Będę strzelać z armaty,
będę w worku pękatym
przechowywać dukaty,
będę straszną mieć brodę i pistolet... i co?
I piracką przepaskę na oku!

Co mi wiatry i burze!
Mogę trwać jak najdłużej!
Niechaj żyją podróże!
A jak nimi się znużę,
to pojadę, pojadę, pojadę... no, gdzie?
To pojadę z powrotem do mamy!
/ D. Wawiłow/

sobota, 12 maja 2012

Dlaczego warto czytać dzieciom - mówi Irena Koźmińska, prezes Fundacji ABCXXI


Poczytaj mi, mamo
20-08-2002, ostatnia aktualizacja 20-08-2002 13:54

Jak zachęcić dziecko do książek Czytanie powinno zawsze kojarzyć się dziecku z radością - nigdy z przymusem, karą czy nudą; powinno być magiczną porą wspólnego dokonywania odkryć, przeżywania tajemnic i wzruszeń; porą, której dziecko nie może się doczekać.

Z Ireną Koźmińską, prezesem Fundacji ABCXXI " Program Zdrowia Emocjonalnego", żoną ambasadora Polski w USA w latach 1994-2000, rozmawiała Maja Kupiszewska /dla Życia Warszawy/

Dlaczego należy czytać dzieciom książki? 

Jeżeli jesteśmy rodzicami i zależy nam na prawidłowym i pełnym rozwoju dziecka, to powinniśmy robić wszystko, aby otrzymało ono codzienną porcję głośnego czytania. Czytanie przez rodzica ma wszechstronne działanie na dziecko - stymuluje jego rozwój umysłowy, psychiczny i moralny. Nie czytając i nie poświęcając dziecku czasu, zaniedbujemy te ważne sfery jego rozwoju i kładziemy podwaliny pod wiele problemów.

Jakiego typu to są problemy? 

Są to problemy z myśleniem, z prawidłowym i swobodnym używaniem języka, zaburzenia emocjonalne, a także problemy wychowawcze. Dzieci, które dużo czasu spędzają przed telewizorem, a którym brak kontaktu z książką i okazji do rozmów z dorosłymi, mają ubogie słownictwo i nie wyćwiczoną wyobraźnię, nie umieją myśleć, nie nabierają umiejętności społecznych, przejmują z ekranu i od rówieśników wiele złych wzorców zachowań. Czytanie dziecku jest jak witamina dla jego serca i umysłu. Przede wszystkim, to doskonała forma serdecznego kontaktu z dzieckiem, pokazania mu, że jest ważne, kochane i rozumiane. Dzięki książce otwieramy przed dzieckiem cały świat możemy przenieść się do epoki wikingów, polecieć na Księżyc czy znaleźć na dnie oceanu. To ogromnie poszerza wiedzę ogólną dziecka. Efekty codziennego czytania dziecku ujawniają się bardzo wcześnie w jego zachowaniu i samopoczuciu. Dziecko, któremu czytamy, jest spokojniejsze, radośniejsze, odważniejsze życiowo.

Wielu rodziców, zamiast czytać, sadza dziecko przed telewizorem... 

No właśnie. Zamiast rozmawiać z dzieckiem, czytać mu i wyjaśniać znaczenie wyrazów i zdań, wyręczają się elektroniczną niańką. Zaprzepaszczają kilka, kilkanaście najważniejszych lat w rozwoju swego dziecka. Tymczasem telewizja operuje bardzo ubogim językiem, bo nie język, lecz obraz jest jej głównym narzędziem. W efekcie dziecko nie poznaje wielu słów, nie ćwiczy się w mówieniu i myśleniu, ale w biernym oglądaniu migających obrazków. Dodając do tego nieodpowiednią dla dzieci treść wielu oglądanych przez nie programów: przemoc i sensację, wulgarność i seks, można tylko stwierdzić, że pozostawianie dzieci bez dozoru przed ekranem, i to na wiele godzin, przynosi im wielką szkodę.

Cała Polska czyta dzieciom - to kampania założonej przez Panią fundacji "ABCXXI " Program Zdrowia Emocjonalnego, która została założona cztery lata temu [12 lat temu – w 1998 r]. Skąd pomysł? 

Fundacja działa od końca 1998 roku. Zaczęliśmy od głośnej konferencji "Jak kochać dziecko - nowe odkrycia psychologii", na którą zjechały sławy światowej psychologii, głównie z USA. Gdy rozpoczynaliśmy działalność, mieszkałam jeszcze w Stanach. Odwiedzałam księgarnie, chodziłam na przeróżne kursy, rozmawiałam ze specjalistami od edukacji i zdrowia emocjonalnego. Tak trafiłam na książki i ludzi, którzy uświadomili mi, jak istotne jest czytanie dzieciom.

Jakie książki wybierać do wspólnego czytania? 

Książka powinna być przede wszystkim ciekawa dla dziecka. To jest pierwsze kryterium, które powinno być również brane pod uwagę przy zalecaniu lektur szkolnych. Warto kształtować gusta literackie dziecka, ale umiejętnie, nie na siłę. Zmuszanie do słuchania czy do czytania zabija zapał do książek. Kryteria wyboru i lista polecanych przez naszą Fundację książek znajduje się na stronie www.calapolskaczytadzieciom.pl

Rady: jak zachęcić dziecko do książek Jak czytać?
Codziennie przez co najmniej 20 minut - czas czytania dostosować do możliwości skupienia uwagi dziecka. Początkowo może być krótki, stopniowo można go wydłużać; chodzi jednak o codzienny rytuał czytania. Dobrą porą jest wieczór przed snem. Czytanie powinno zawsze kojarzyć się dziecku z radością, nigdy z przymusem, karą czy nudą; powinno być magiczną porą wspólnego dokonywania odkryć, przeżywania tajemnic i wzruszeń; porą, której dziecko nie może się doczekać. Wybierać wyłącznie książki ciekawe dla dziecka i wartościowe. Unikać stereotypowych podziałów na książki dla chłopców i dla dziewcząt. Tzw. książkę dla dziewcząt warto przeczytać zanim chłopiec zacznie się wstydzić "babskiej literatury". Da mu to wgląd w słabo mu znany świat emocji. Jeśli dziecko chce, można i warto wielokrotnie czytać tę samą książkę lub wiersz. Pozwalać na pytania, powrót do poprzedniej strony, rozmów zainspirowanych tekstem - ta część głośnego czytania najbardziej rozwija intelekt i wrażliwość dziecka. Dawać dziecku przykład - powinno widzieć dorosłych pogrążonych we własnych lekturach książek i czasopism.

czwartek, 26 kwietnia 2012

wtorek, 24 kwietnia 2012

Bardzo głodna gąsienica, Eric Carle


Bardzo głodna gąsienica to książka niezwykła... bo choć powstała w 1969 roku (i była wtedy bardzo nowatorska) to ciągle jest hitem - przetłumaczona na 47 języków sprzedała się dotychczas w prawie 30 mln egzemplarzy!  Kiedy chłopcy dostali tę książeczkę od cioci Moniki nie przypuszczałam, że ma taką historię i jest tak popularna :)
Lubią ją i rodzice i dzieci. Jest napisana prostym językiem, bardzo estetycznie wydana, ilustracje mają piękne, głębokie kolory, a przy okazji jest zabawna i edukacyjna!  Dzieci poznają losy gąsienicy od larwy po motyla, a przy okazji uczą się dni tygodnia i liczenia do 10 oraz poznają nazwy owoców! 

Są  też tacy, którzy twierdzą, że książka ta dobrze wpływa na niejadki - ilości jedzenia, które z wielkim smakiem pochłania gąsienica są tak imponujące, że nawet maluchy stroniące od pełnego talerza dają się skusić na co nieco z listy gąsieniczki!



Eric Carle, Bardzo głodna gąsienica
Wydawnictwo Tatarak, 2012 r.


www.ericcarle.pl

niedziela, 22 kwietnia 2012

WROTA, John Connolly - Marysia poleca!


Recenzja mojej córki :)

Ostatnio przeczytałam książkę pt: „Wrota” autorstwa John’a Connolly’ego. Lektura opowiada o zwykłych ludziach, oraz o bohaterach fikcyjnych - o demonach.

      Opowieść zaczyna się wieczorem, kilka dni przed świętem Halloween  Samuel, razem ze swoim pieskiem, zbiera cukierki. Trafiają przed drzwi państwa Abernathy, nie wiedząc, że przeszkadzają im w... wywoływaniu demonów!!! Zrzędliwi mieszkańcy domu nie wiedzieli, że może się to skończyć aż tak źle. Razem ze swoimi znajomymi zsyłają na Ziemię potwory. Obydwie rodziny zostają porwane, a na ich miejsce wkraczają demony, które przybrały postać ludzką. Całą tę sytuację widział Samuel, który w tym czasie zaglądał przez okno do piwnicy. Diabły chcą go zabić!

Później Samuela spotykają same niemiłe rzeczy, m.in: potwór pod łóżkiem, latające czaszki... Otwierają się wrota do piekieł, z którego wylatuje więcej demonów. Jednie Samuel wie, co się dzieje, a zdany jest jedynie na siebie, i swoich przyjaciół... Nawet naukowcy nie są mu w stanie pomóc, chociaż mają niezwykłą wiedzę... Jak to się skończy?

      Książka „Wrota” bardzo mi się podobała. Dzieci lubią książki o tematyce fantastycznej... Mało tego, autor wtrąca do lektury wiele informacji naukowych. Polecam

John Connolly, Wrota
Wydawnictwo Niebieska Studnia,
2011 r.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Gdzie jest moja siostra? Sven Nordqvist



Ta książka to przede wszystkim obrazy. Oglądając je można stracić poczucie czasu i rzeczywistości. Tekst, ukryty w rogu strony dopowiada to, co widzimy, ale też daje naszej wyobraźni jeszcze większe pole do popisu. Historia opowiada o myszce – chłopcu, który szuka siostry, ale żeby ją znaleźć musi myśleć tak, jak ona, musi odpowiedzieć sobie na pytanie, gdzie mogła pójść i dlaczego?, co lubi?, a czego się boi?, o czym marzy? Jak zachowałby się na jej miejscu? Jak wygląda świat widziany oczami sostry? Czy zawsze to, co ona widzi jest takie naprawdę, czy może jak ostrzega braciszka towarzysz jego podróży nie zawsze jest takie, jak wygląda?
Fantastyczne obrazy, pełne szczegółów, na oglądaniu których można stracić godziny, fantastyczne postacie, dziwne miejsca - podróż przez tajemnicze miejsca i marzenia....


Jednak, przyznam szczerze, że choć bardzo lubię Pettsona i Findusa i kreskę autora w tej serii,  to estetyka "Gdzie jest moja siostra?”  nie do końca mi odpowiada. Lubię ilustracje bardziej kameralne ;)

Książka została w 2007 roku została uhonorowana prestiżową szwedzką nagrodą literacką AugustPriset.


Tekst i ilustracje: Sven Nordqvist
Tłumaczenie: Hanna Dymel-Trzebiatowska
Wydawnictwo EneDueRabe
ISBN: 9788392746201
Oprawa: twarda
Format : 35x28

sobota, 14 kwietnia 2012

Lubicie drewniane?

Nie lubię plastiku, jest sztuczny, śmierdzący, nieprzyjazny. Szybko się łamie, pęka. Jest zimny. Ale ulegam i czasem sama kupuję. Kiedyś zimne i sztywne lale, laleczki Polly, koniki Pony, teraz głównie samochody, bakugany, gormity i inne potwory. Ale te szybko kończą swój żywot i nieekologicznie wcześniej czy później lądują w koszu. A drewniane zabawki są - niektóre od wielu lat. W drewnianych pudełkach, mimo upływu czasu i mocnej eksploatacji - ciągle ładne, ciepłe i przyjazne. Traktuję je specjalnie -zagubione odkładam, odnoszę, chowam - w przeciwieństwie do mnóstwa plastikowych elementów, w przypadku których ręka nigdy mi nie zadrży i nie zawaha: zostawić czy wyrzucić. Lubicie drewniane?


niedziela, 25 marca 2012

Tato!, Svein Nyhus

 Tato! to historia chłopca, który nie ma ojca. Może ten nie żyje, a może odszedł od jego mamy i się nim nie interesuje. Nie ma go, zniknął. A dziecko tęskni i wyobraża sobie ojca.

Jednak myślę, że takie wyobrażenia może mieć każdy syn bardzo zapracowanego ojca. Ojca, który załatwia bardzo ważne sprawy, w kręgu których nie ma miejsca na dziecko. Albo ojca odgrodzonego od rodziny płachtą gazety albo ...

Smutna i gorzka to lektura, niby dla dzieci, ale równie mocno jeśli nie bardziej przemawiająca do rodziców. Poruszająca. Uwierająca.

Chłopiec nie może zasnąć, myśli o tacie. Wyobraża sobie, kim ten tata jest, jak wygląda, co robi.

W wyobrażeniach tata jest najwspanialszy, najwyższy, i jest tak mądry i tyle umie, że nawet słyszy myśli Tomka...
Ma wspaniały czerwony samochód i ciągle podróżuje po świecie, potrafi nurkować do samego dna jak łódź podwodna i odróżnia po sygnale karetkę, wóz strażacki i policję... Zna karate, a z krokodyli, wulkanów i duchów to tylko się śmieje I nigdy nawet się nie potknie.

Książka uświadamia dziecku jego tęsknoty, nazywa je, ale też pokazuje, że nie jest osamotnione w marzeniach o tacie. Bo wiele dzieci nosi w sobie ten smutek i żal..

Bardzo wymowne są ilustracje, senne, w niebieskiej tonacji. Na każdej ojciec pokazany jest jak bohater przez duże B. Wspaniały, wielki, najlepszy. Sztukmistrz i mistrz kierownicy. Siłacz i pogromca dzikich zwierząt, astronauta...z rozczulającym tatuażem w kształcie serca z wizerunkiem synka w środku....Tekst pełen jest niedopowiedzeń - dużo tu miejsca na domysły i własne wyobrażenia.
Książkę tę powinni obowiązkowo przeczytać wszyscy ojcowie, pomogłaby im uświadomić sobie jak ogromną rolę spełniają w wychowaniu dzieci.




Svein Nyhus, Tato!

przełożyła z norweskiego Helena Garczyńska,
Wydawnictwo EneDueRabe
2008 r.

sobota, 24 marca 2012

Inne życie, Amanda Eriksson

Pewnego ranka, gdy się obudziłam poczułam się lekko oklapnięta. Przejrzałam się w lusterku i co zobaczyłam?Byłam zielona. Cała zielona. Dziadek powiedział, że jestem zazdrosna o dom mojego kolegi Mateusza. 
- Jeśli chcesz się z nim zamienić na jakiś czas to chyba da się załatwić - powiedział. - Świetnie - odparłam.
***
Bohaterka Innego życia zamienia się na kilka dni na domy z kolegą. Zazdrościła Mateuszowi mamy, zawsze elegancko ubranej, z pomalowanymi paznokciami i pięknego mieszkania. I taty, który mieszka z Mateuszem, a nie osobno, jak jej tata. Jednak szybko okazuje się, że tęskni za swoją mamą, która pozwala jej bawić się w domu i gra z nią w kuchni w unihokeja nie martwiąc się o stan porcelany, bo jej tu nie ma ;) Za mamą, która ma czas, żeby jej wieczorem poczytać książeczkę, a na śniadanie zrobić najlepsze naleśniki na świecie. Z konfiturą. I widzi, że tata Mateusza, choć jest w domu, to stale odgrodzony od reszty domowników gazetą. 

Dzieci często zazdroszczą innym dzieciom, tego czego same nie mają. Wydaje im się, że inni mają lepiej: ładniejsze zabawki, ciekawsze książeczki, przyjemniejsze domy i rodziców, którzy na więcej pozwalają, więcej kupują... Inne życie pokazuje, że wcale nie trzeba mieć super eleganckiego domu, super eleganckiej mamy, bo to nie rzeczy i status materialny dają nam szczęście, tylko ludzie którzy nas kochają, a my ich :)

Inne życie
Amanda Eriksson
Tłumaczenie: Dymel-Trzebiatowska Hanna
Oprawa: Twarda
Ilość stron: 24
Rok wydania: 2010
Wydawnictwo: EneDueRabe
Wymiary: 19.5 x 24.4 cm
ISBN: 978-83-927462-6-3

sobota, 10 marca 2012

Jak mama została Indianką, Ulf Stark

 Ta książka ma tyle recenzji, że nie będę się na jej temat rozpisywać. Uwielbiam czytać książki i sobie i dzieciom. Czytanie jednych sprawia mi niekłamaną przyjemność,  przy innych nudzę się jak mops, bo jestem zmuszana do setnego czytania tej samej opowieści, albo po prostu mi się nie podoba, bo... można długo wymieniać.
Mam swoje typy i preferencje, które nie zawsze pokrywają się z zainteresowaniami czy fascynacjami dzieci. Normalne. Do jednych książek przekonuję, podsuwam i po pewnym czasie okazuje się, że dziecko dojrzało, zaskoczyło i mamy fajną zabawę. Są takie - które odpuszczam. Nie podoba się, trudno.
Są też takie, które doczytuję do ostatniej strony, nawet jeśli dziecko śpi i mogłabym na palcach, jak duch, wycofać się z pokoju i zająć ważnymi sprawami ;) Indianka należy do tych ostatnich :), chociaż i Frankowi bardzo się podobała - śmialiśmy się w głos za każdym razem, kiedy do niej wracaliśmy.

Skandynawskie lektury zazwyczaj przypadają do gustu wszystkim dzieciom, bo niczego nie narzucają, nie wydzielają smrodku dydaktycznego, czasem nawet bulwersują (- No, bo jak to tak...?), o czym można przekonać się czytając komentarze rodziców. Nic nie jest białe, ani czarne, jak w życiu. Rodzice nie są święci, czasem są zakręceni i zagubieni w codziennej gonitwie, czasem czegoś nie wiedzą, dzieci też nie są kryształowe i słodziutkie, choć jak to dzieci chęci mają zawsze dobre.

Jak mama została Indianką to historia jednego popołudnia. Ojciec siedzi i jest zajęty swoimi sprawami, mama wiesza pranie, gotuje. A chłopak się nudzi. Zaczepia, próbuje wkręcić rodziców w zabawę, ale dorośli są bardzo zajęci swoimi dorosłymi sprawami. Chłopczyk znajduje piórko i zaczyna bawić się w Indianina. Maluje barwy wojenne na twarzy i ciele, zakłada opaskę, w którą wtyka piórko.Skrada się cichutko, zagląda do pokoi, w których dorośli coś robią.  Dociera do kuchni, gdzie mama smaży kotlety. Mama  jednak robi rzecz dla chłopca zupełnie nową, mianowicie wchodzi w jego zabawę. Zrzuca fartuch, zostawia kotlety, rozpuszcza włosy, maluje sobie szminką na twarzy indiańskie barwy,  i po cichu wykradają się z domu.... Zabawa jest fantastyczna.

Mama z synkiem idą nad wodę, pływają łódką, łowią ryby, na wędkę "pożyczoną" od sąsiada. Mama jest INNA. Mama staje się Indianką, jaką była będąc w wieku synka. Bezcenne!


I tu dochodzę do sedna, czym mnie uwiodła ta książka ;) Mama zrzucająca ciuchy i skacząca do wody w majtkach i staniku jest moją idolką! Uwielbiam ją! Rysunek mamy w locie to jak manifest wyzwolenia ;))))
Ja do Wisły nie wskoczę, do Kanałku Żerańskiego też nie miałabym odwagi, ale ....

... sobie i wszystkim BARDZO ZAPRACOWANYM RODZICOM życzę takich chwil, kiedy będziemy mogli na moment, godzinę, dwie, a może nawet cały dzień, naprawdę wrócić do swojego dzieciństwa (bez patrzenia na zegarek i wertowania w głowie kalendarza) i stać się takim dzieckiem, jakim kiedyś byliśmy. Zaszaleć na całego. Dla dzieci, które będą przeszczęśliwe i dla siebie, żeby po prostu  na chwilę wyluzować :)))

Tekst Ulf Stark, Jak mama została Indianką
Ilustracje: Mati Lepp

Wydawnictwo Zakamarki ,  2008
ISBN: 978-83-60963-44-9
Liczba stron: 28
Wymiary: 200 x 265 mm
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska

wtorek, 6 marca 2012

Tato, popłyńmy na wyspę! Markus Majaluoma

Przyznam, że w pierwszej chwili książka mnie nie zachwyciła, ze względu na ilustracje. Ustawiłam ją na końcu kolejki książek do czytania. Jednak kiedy już po nią sięgnęłam, okazało się, że czytając ją bawimy się nieźle, a ilustracje są pełne szczególików, które dziecięce oko lubi wyłapywać i śledzić. 
Ojciec wracający z pracy, skrajnie zmęczony, nieogolony i ledwie powłóczący nogami, wzbudza współczucie. Który rodzic nie zna tego stanu wyczerpania, zwłaszcza przy gromadce dzieci? Gromadce dzieci, która okazuje się być gromadką wyjątkowo żwawą i pomysłową, kipiąca wprost energią...
Tata obiecał dzieciom wycieczkę łodzią, więc MUSI dotrzymać słowa. Bez względu na zmęczenie, głód i senność. Co im się przydarza po drodze? Włosy mogą stanąć dęba... Fajna zabawa gwarantowana!




Markus Majaluoma, Tato, popłyńmy na wyspę!
przekład: Iwona Kiuru
ilustratorzy:Markus Majaluoma
Wydawnictwo BONA
wydanie: pierwsze
format: 210x265 mm
oprawa: twarda
stron: 40

niedziela, 26 lutego 2012

Muzeum Wojska Polskiego

Muzeum Wojska Polskiego,
Al. Jerozolimskie 3,
niedziela: zwiedzanie stałych ekspozycji bezpłatne,
wejście do samolotu 2 zł od osoby.

sobota, 25 lutego 2012

Jak tata pokazał mi wszechświat, Ulf Stark


"Jak tata pokazał mi wszechświat" to jedna z tych książek, których przekaz skierowany jest bardziej dla rodziców niż dzieci. To historia jednego popołudnia, tata zabiera syna na spacer za miasto, bo chce pokazać mu wszechświat. Na łące, która jest wielka i pełna małych cudów świata chłopiec szuka wszechświata wśród trawy i odkrywa mnóstwo interesujących rzeczy .... podziwia źdźbła i ślimaka i ... To irytuje i rozczarowuje ojca, który z głową zadartą do góry kontempluje niebo i z wiedzą i znajomością rzeczy opowiada o gwiezdnych konstelacjach. I nie zauważa, że wszedł w psią kupę... 


To książka o rzeczach małych i dużych, zwyczajnych i niezwykłych.O tym, że nie zawsze my-rodzice pasjonujemy się tym samym, co nasze dzieci, i nie zawsze tak samo postrzegamy świat. I o tym, że różnie odbieramy różne sprawy. Tata jest rozczarowany, chciał, by syn zapamiętał tę wyprawę na całe życie jako coś pięknego. I nie rozumie, że syn zapamięta ten dzień, może nie ze względu na gwiazdy, tylko fakt, że spędzili tych kilka godzin coś razem robiąc. Polecam!



Autor: Ulf Stark
Ilustracje: Eva Eriksson
Tłumaczenie: Katarzyna Skalska
Wydawnictwo Zakamarki, 
maj 2008
ISBN: 978-83-60963-25-8
Liczba stron: 28
Wymiary: 200 x 265 mm

sobota, 18 lutego 2012

Pirackie dukaty na sobotę :)


Dzieci uwielbiają zgadywanki i łamigłówki, kolorowanki i zabawy z naklejkami. To wszystko znajdą w książce „Piraci. 100 kreatywnych zabaw i gier”, która jest nie tylko ciekawa ze względu na treść, ale i atrakcyjna ze względu na szatę graficzną. Mali chłopcy będą zachwyceni kolorową książką pięknie wydaną i pełną niespodzianek. Jest tu mnóstwo stron do kolorowania, łamigłówek, labiryntów, ciekawych i twórczych zadań do samodzielnego wykonania, historyjek do napisania, gier, trików rysowniczych oraz naklejek. Tematem przewodnim są weseli piraci – ulubieni bohaterowie dziecięcej wyobraźni.

Przemierzając strona po stronie wzburzone oceany, po których wędrują piraci, dzieci co i rusz natykać się będą na ukryte skarby m.in.: naklejki i rozkładane plansze, gdzie można je nakleić; piękne, ozdobne papiery z pirackimi motywami do prac dekoratorskich i szablony do rysowania. Dzieciom przypadnie do gustu tworzenie własnego pirata, wymyślanie niesamowitych historii do istniejących obrazków czy robienie własnej pirackiej szabli z pomocą rodzica.

***

Na zdjęciu pirackie ciasteczka z przepisu podanego w tej książce. Pychota i palce lizać - zniknęły w małych pirackich brzuszkach w 5 minut :)


PIRACI - 100 KREATYWNYCH ZABAW I GIER,
Wydawnictwo: Muza
Autor: ANDREA PINNINGTON
ISBN 9788377580769
Liczba stron: 80
Oprawa broszurowa
Format 240 x 300 mm
Rok wydania 2011

wtorek, 14 lutego 2012

Lato Garmanna, Stian Hole


Ta książka jest piękna. Po prostu. I chyba nie potrzeba nic więcej dodawać.


Garmann to sześciolatek, którego poznajemy ostatniego dnia lata - dzień przed pójściem do pierwszej klasy. Garmann boi się szkoły. Odwiedzają go ciotki, które kilka razy w roku przyjeżdżają do niego z własnoręcznie zrobionymi prezentami - dzięki nim chłopiec ma całą kolekcję czapek zrobionych na drutach. Przywożą też reumatyzm, przepuklinę i ciasto makaronikowe. I pieniążki, które ukradkiem wsuwają Garmannowi w dłoń.
Garmann, któremu jeszcze nie rusza się żaden ząb, co chłopiec sprawdza codziennie (sprawa jest pilna, przecież szkoła tuż tuż, a bliźniaczkom, mieszkającym przy jego ulicy wypadło już kilka zębów!) - jest zafascynowany sztucznymi szczękami ciotek!
Garmann obserwuje ciotki i rozmawia z nimi. Z dziecięcą otwartością pyta je o to, czego one się boją, czy boją się śmierci? (Nie, boję się rozstania z Tobą Garmannie). Druga z ciotek boi się zimy i tego, że będzie trudno jej chodzić z balkonikiem po śniegu, trzecia niczego się nie boi, bo o wszystkim zapomina.




 Mama Garmanna boi się, czy jej syn poradzi sobie przechodząc przez ulicę tak, jak go uczyła i wizyty u dentysty. Tata Garmanna mówi chłopcu, że boi się wyjeżdżać w trasy koncertowe (jest muzykiem) i zostawiać swoją rodzinę samą.

Koniec zawsze jest początkiem czegoś innego. Jest młodość - jest starość. O śmierci można normalnie rozmawiać. A starość jest czymś naturalnym. Każdy się czegoś boi, a najlepiej oswajać lęki - rozmawiając o nich.W upalny, ostatni dzień wakacji.


Stian Hole, urodzony w 1969 roku w Norwegii – grafik, ilustrator i autor książek. Mieszka i pracuje w Oslo, ojciec trzech synów i mąż kobiety, w której zakochał się w pierwszej klasie szkoły podstawowej.

Kształcił się w Państwowej Szkole Rękodzieła i Wzornictwa Przemysłowego w Oslo. Jako grafik projektował opakowania, loga, znaczki i stronę graficzną książek.
Jego książki obrazkowe, które przyniosły mu najwięcej uznania i popularności, zostały przetłumaczone na wiele języków i wydane m.in. w  USA, Niemczech, Południowej Korei, Szwecji, Hiszpanii, Rosji, Palestynie, Indiach, Francji, Danii i oczywiście Polsce.
Ilustruje w nich „własne filozoficzne i pełne wrażliwości opowiadania dla dzieci starannie opracowanymi, pięknymi i szczegółowymi fotomontażami”. Swoją technikę nazywa seamless digital collages  (cyfrowe kolaże bezszwowe) - każda ilustracja to złożone w Photoshopie warstwy, razem tworzące całość. Garmann ma twarz stworzoną m.in. ze zdjęć synów Hole'a, jak i samego autora. 
W swoich książkach często nawiązuje do wydarzeń  i przeżyć z własnego życia i dzieciństwa.

Debiutował w 2005 roku książką Stary człowiek i wieloryb. W 2007 roku otrzymał nagrodę główną za Lato Garmanna w konkursie Bologna Ragazzi Award w czasie Międzynarodowych Targów Książki Dziecięcej we Włoszech.
Polecam wywiady ze Stianem Holem w Qlturce i na Zorroblog.

O kolejnej książce tego autora i ilustratora - Ulicy Garmana - pisałam TU.


Autor: Stian Hole
Tytuł: Lato Garmanna


Wydawca: FISO
Przekład: Milena Skoczko
Liczba stron: 44
Okładka: twarda
Format: 22x28 cm
ISBN: 978-83-927231-4-1
2008 r.
Cena: 30 zł.

piątek, 10 lutego 2012

Ulica Garmanna, Stian Hole



Ulica Garmanna to książka, którą pokochałam od pierwszego wejrzenia. A moja reakcja na Lato Garmanna, które znalazłam w bibliotece miesiąc później, wprawiła bibliotekarkę w osłupienie! Co najmniej jakbym trafiła szóstkę w totka.
Na szczęście Franek też dał się oczarować klimatowi opowieści o Garmannie i czytamy je, odkładamy i znowu wracamy...
Ulica Garmanna to kolejna opowieść z Północy  - zdumiewające, ilu Skandynawowie mają fantastycznych pisarzy, traktujących dzieci, no jak?... normalnie. Jak ludzi. Myślących. Przeżywających emocje i dobre i złe. Mających problemy. Uwikłanych w różne relacje z innymi. Robiących coś pod czyimś wpływem. Bojących się. Tęskniących.



Sześciolatek i starszy mężczyzna; przyjaźń która nawiązała się w trudnym momencie. Lęk przed okazaniem się tchórzem i głupota zrobiona, żeby wyjść z twarzą. A potem przerażenie i strach. Kto z nas nie przeżył w dzieciństwie takiej sytuacji? Późniejsze zachowanie - czyli gaszenie pożaru zamiast ucieczki jest początkiem znajomości ze starszym panem i przyjaźni.



Starszy mężczyzna i chłopiec. Starość i młodość. To temat poruszany zarówno w Ulicy Garmanna, jak i w książce Lato Garmanna. Temat ważny, często omijany. Ile dziecku może dać kontakt ze starym człowiekiem, jego wiedzą, doświadczeniem? Jak cenna jest taka przyjaźń?


Zauroczyły mnie fotograficzne kolaże Stiana Hole'a, Franek również z uwagą oglądał stronę po stronie. Bo książki o Garmannie wyglądają inaczej, rzucają się w oczy, ciekawią.
Refleksja i melancholia - czas z książkami Hole'a to czas na rozmowę z dzieckiem, zaskakujące jakie dzieciaki mają przemyślenia! Franek swoim postrzeganiem świata znowu mnie zaskoczył! 


Historie o Garmannie, Stiana Hole'a zostały wydane przez Fundację Inicjatyw Społecznie Odpowiedzialnych, do której działalności należy m.in.  wydawanie  i propagowanie książek poruszających ważne oraz trudne problemy społeczne; promocja książek dla dzieci z wartościową treścią. Edukujących w mądry a zarazem prosty sposób i wnoszących w świat dziecka uczucia oraz wartości życiowe ważne dla jego prawidłowego rozwoju.




Autor: Stian Hole
Tytuł: Ulica Garmanna
Wydawca: Fundacja Inicjatyw Społecznie Odpowiedzialnych FISO,
Gdańsk, 2009 rok,
Przekład: Milena Skoczko
Liczba stron: 48
Okładka: twarda
Format: 22 x 28 cm
ISBN: 978-83-927231-8-9
Cena: 28 zł.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...